Koncerty
Concerts


   Leonard Cohen pierwszy raz koncertował w Polsce w marcu 1985 roku.
Wystąpił z czterema koncertami.
Program wszystkich koncertów był jednakowy,
a jedyna różnica to ilość i tytuły piosenek śpiewanych na bis.


Autor plakatu:
Waldemar Świerzy (1985)

Program koncertów:

Bird On The Wire (początek i koniec koncertu)
A Singer Must Die
(solo)
Coming Back To You  
Who By Fire
The Law
Dance Me To The End Of Love
There Is A War 
The Gypsy's Wife
The Partisan
The Stranger Song
(solo)
Sisters of Mercy
The Night Comes On
Diamonds In The Mine
Avalanche
(solo)
Chelsea Hotel #
2 (solo)
Lover Lover Lover
Famous Blue Raincoat
Suzanne
Hallelujah
Heart With No Companion
Passing Through
If It Be Your Will
Joan Of Arc
Memories
One Of Us Can Not Be Wrong
(solo)
Hey That's No Way To Say Goodbye
So Long Marianne
Story Of Isaac
The Guests
I Tried To Leave You
Tennessee Waltz
(bis)
 

Skład zespołu:

Leonard Cohen - śpiew, gitara akustyczna
Ron Getman
- śpiew, gitara, gitara hawajska
John Crowder
- śpiew, gitara basowa
Richard Crooks
- perkusja

Mitch Watkins
-
śpiew, gitara, instrumenty klawiszowe


Anjani Thomas
śpiew, instrumenty klawiszowe

Poznań,  19 marca 1985  - Arena


wł. i fot. Beata M. Wołoszyn


Hala Widowiskowo - Sportowa "Arena"

Nie znalazłem żadnej recenzji koncertu w Poznaniu, który wraz z "bisami" trwał 3 godziny.
Po koncercie Leonard Cohen spotkał się ze słuchaczami "Radia Poznań".


19.03.1985   Radio Poznań  fot. CAF


Wrocław, 20 marca 1985 - Hala Ludowa


Hala Ludowa   fot. M. Michalski / AG

 "(...) Z polskich koncertów najtrudniejszy był ten we Wrocławiu. Śpiewał w Hali Ludowej, w której jak wiadomo przed laty "występowali" przywódcy Trzeciej Rzeszy. Miał tego pełną świadomość i wrażenie, że duchy tamtych są w tym miejscu ciągle obecne. W związku z tym w pierwszej części koncertu nie był sobą. Denerwował się, sztywniały mu palce, a jego niepokój naturalnie udzielał się reszcie zespołu. Podczas przerwy wpadł wreszcie na właściwy pomysł i kiedy znów zjawił się na estradzie, powiedział: - Wiem, kto tu przede mną występował, ale ... pomiędzy mną, a Hitlerem jest różnica. Hitler nie umiał śpiewać. Ten żart zmienił wszystko. Druga część koncertu była, jak twierdzą ci, którzy widzieli wszystkie polskie koncerty Cohena, najlepsza ze wszystkiego, co u nas pokazał (...)"

Maciej Karpiński i Maciej Zembaty, "Alleluja ! - ballady Leonarda Cohena", 
Wydawnictwo "Michalineum", Warszawa 1986


Zabrze, 21 marca 1985 - Dom Muzyki i Tańca


Dom Muzyki i Tańca

 "(...) Koncert w Zabrzu rozpoczął się jednym z dawniejszych utworów poety "The Bird On The Wire" - melancholijną balladą o człowieku, który bronił swej niezależności. Nastrój, trochę tajemniczy, bardzo poważny, choć bez dystansu do publiczności podkreśla skromna, ale znakomicie przygotowana oprawa świetlna. Doskonale spisywał się akompaniujący Cohenowi zespół. Muzycy podporządkowali swoje umiejętności i predyspozycje klimatowi utworów poety. (...) Przyznać trzeba, że publiczność zaprezentowała się z najlepszej strony, (...), a na zakończenie, po kilkakrotnych bisach zgotowała wykonawcy długotrwałą "standing ovation". Przyznam, że niemłody już przecież poeta zaskoczył mnie doskonała kondycją artystyczną, a także fizyczną (koncert trwał ponad trzy godziny). Wiele jego utworów zabrzmiało na żywo znacznie lepiej niż na płycie, m. in. ballada "The Law". Szczególnej wymowy nabrał specjalnie zapowiedziany przez poetę utwór "The Partisan" jedyny w repertuarze poety, który nie wyszedł spod jego pióra. (...). Możliwość porównania tego, co od wielu lat znało się tylko z płyt z tym, co Cohen prezentuje na estradzie obecnie, była fascynująca, jednakże zawsze istnieje w takich sytuacjach pewien niepokój, że hołubiony od dawna mit zbudowany na wyobrażeniu jedynie, bezlitosna rzeczywistość obnaży, (...). Jednakże tym razem już po drugim, czy trzecim utworze wiedziałem, że się nie zawiodłem. I jeszcze jedno uświadomiłem sobie, gdy poeta zniknął za kulisami: na płycie, na estradzie, w tomiku wierszy jest ten sam Cohen, nie ma podziału na proste tekściki piosenek i wielką poezję dla wydawnictw - tu i tam jest ten sam WSPANIAŁY ARTYSTA"

Witold Turant, "Ten sam Leonard Cohen", Katolik nr 15/1985


Warszawa, 22 marca 1985 - Sala Kongresowa


Sala Kongresowa w Pałacu Kultury i Nauki

    
  Lotnisko - Okęcie  konferencja prasowa    
fot. A. Morawski            fot. R. Król  


Warszawa  fot. Daniel Wyszogrodzki
 

 "Długo czekałem za kulisami. Dlatego wypiłem więcej czerwonego wina niż zwykle ... Leonard Cohen swoją bezpośredniością szybko rozładował napięcie wynikające z ponad godzinnego opóźnienia koncertu - nie z jego przyczyny. Zapomnijmy o wszystkim, pójdźmy w świat poezji. Od pierwszej chwili zaczął działać magnetyzm, jaki roztacza kanadyjski poeta, niezwykły w swej zwyczajności. (...) Cohen traktuje swój występ jak wieczór w gronie przyjaciół. Utwory śpiewane przeplata komentarzami, w których wyraża swój pogląd, reaguje na doraźną sytuację. Czasem opowie anegdotę, związaną ze swoją pieśnią. Tak w balladach, tak i w słowie wiążącym ma swój styl. Umie pociągnąć widownię za sobą i przeciwstawić się gdy trzeba. (...) Koncert przeciągany bisami - śpiewający gość nie dał się długo prosić - trwał ku satysfakcji słuchaczy - ponad trzy godziny. Sala poddawała się autentyzmowi poezji śpiewanej Cohena (...)"

Barbara Henkel, "Magnetyzm", Radar z dn. 4-11.04.1985

"(...) Wracając do domu pomyślałem, zapewne nie jedyny, iż czuje się ten Wschód u Cohena. Nie zdziwiłbym się, gdyby jego tatuś nazywał się Wysocki, a mamusia - Okudżawa. (...)"

Daniel Passent, "Nie denerwujcie się obywatelu", Polityka nr 14/1985


Oryginalny bilet - jakie czasy, takie bilety

   "Muszę powiedzieć, że ten warszawski koncert był z poważnymi przygodami osobistymi. Bilet kupiłem za 5000 zł (takie wtedy były ceny!) od konika - więc przepłaciłem kilkakroć, ale oryginał, więc wszedłem bez większych problemów, choć po poważnych problemach w ogóle, bo te tysiące napierające na plecy, głowę, depczące nogi i nieprzebierające w słowach i łokciach były mało przyjemne.  A jak mieli się czuć ci, którzy kupili bilety za 20 000, a one były zwykłymi falsami? Ja sam widziałem kilkanaście osób, które próbowały wejść do Sali Kongresowej na te bilety, a ci, którzy je wcześniej rozprowadzali - ochrona i bileterzy (też to widziałem!!!), nie chcieli ich wpuścić. Wiem, że były jakieś ciągi dalsze tej sprawki, ale, jak to w tamtejszej Polsce, zapewne wszystko się rozmyło, a poszkodowani zostali poszkodowani. Po koncercie, gdy z koleżanką wracaliśmy do Lublina, zgubiliśmy bilety kolejowe, a po wejściu do wagonu mieliśmy zatarg z babami, które jechały gdzieś tam, pownosiły setki najprawdziwszych tobołów, zajmując cały nieomal wagon i nie dając szans na normalne przemieszczanie się, więc zwróciłem im na to uwagę, że zachowują się trochę nieprzyzwoicie. Siadły na mnie jak kwoki, zaczęły się wydzierać, co to za chamska młodzież, co za kultura, odzywki - a byłem naprawdę kulturalny wobec nich (a tak na marginesie - wyobraźmy sobie tę sytuację dzisiaj - małolaty zatłukły by je, a potem wyszło by, że to mała szkodliwość społeczna!!!). Wydarły się do konduktora, bo usłyszały, że nie mamy biletów, że powinien nas na milicję, do więzienia, powiesić itp. itd. A ja gościowi tłumaczę, że byliśmy na koncercie Cohena i jesteśmy zmęczeni, i jak kupowaliśmy bułeczki w sklepie nad kasami na dworcu, to musiały mi te bilety wypaść, i że u niego kupimy nowe, bo jesteśmy porządna młodzież, i inne, w tym stylu usprawiedliwienia, dlaczego to jedziemy bez biletu. Pan konduktor okazał się wspaniałym człowiekiem i najprawdziwszym miłośnikiem Cohena (bardzo żałował, że sam nie miał tego szczęścia być na tym mistycznym koncercie - jego słowa!), więc opowiedzieliśmy mu pobieżnie, jak występ się udał, a on w nagrodę nie zażądał od nas biletów, nie wypisał kary, mało tego, nie kazał kupować nowych, babom zaś nałożył karę za przekroczenie bagażowe. Boże, co tam się działo do końca naszej podróży!!! Sabat potworów i czarownic to pestka przy nich. Konduktor zaś, gdy kolejny raz pojawił się na horyzoncie, aby u nowych pasażerów sprawdzić bilety, dyskretnie mijał to "zauroczone miejsce" i wysiadał przedział wcześniej a wsiadał drzwiami za nami. Widzieliśmy to na własne oczy. Baby nie wiedziały, że  trafiły na prawdziwego fana Kanadyjczyka. Myślę, że podobnie jak my i konduktor, i baby pamiętają ten dzień do dzisiaj i z pewnością każdy inaczej. Ja dzięki koncertowi również miałem pewne fory podczas egzaminów z rosyjskiego i angielskiego na uczelni - egzaminatorzy też byli zapalonymi fanami, a nie byli na koncercie. Nie mogli się nadziwić, jak zdobyłem bilet. Łezka się w oku kręci - ta aura tajemnicy, to drżenie przed koncertem i upajanie się po. Nic potem w muzyce na żywo tak na mnie nie podziałało. A te tłumaczenia Zembatego w Radarze! Dobrze, że w tamtejszej zaprzałej Polsce było jednak to coś, czego inne demoludy nigdy nie miały szansy doświadczyć - powiew zachodu, wolności, inności. Dzisiaj mamy tę inność każdego dnia i trochę inaczej już wygląda. Ale wtedy?! Ho ho".

Bernard z Lublina (2004) - przesłane e - mailem (dziękuję)


Z okazji 45. rocznicy powstania radiowej "Trójki"
oraz promocji płyty
Anjani Thomas "Blue Alert"
odbył się zamknięty koncert.
 
Anjani, za pośrednictwem Jarkko Arjatsalo, zaprosiła także autorów
polskich stron internetowych poświęconych Leonardowi Cohenowi.
 


fot. Justyna Galant   Warszawa - Park Łazienkowski  31.03.2007  
Paweł Górny, Mirosław Dworniczak, Andrzej Pfeiffer, Sebastian Korta

Przy okazji koncertu mogli się spotkać po raz pierwszy i poznać
najwierniejsi wielbiciele twórczości Leonarda Cohena


fot. Paweł Górny                                                   Warszawa - Park Łazienkowski 31.03.2007

Stoją od lewej: Andrzej Pfeiffer, Mirosław Dworniczak, Anna Dworniczak, Sebastian Korta, Agnieszka Korta, Justyna Galant
Siedzą od lewej:
Anna Pfeiffer, Marek Leonowicz, Małgorzata Leonowicz, Joanna Turkowska, Alicja Sak i Kazimierz Sak
 

Warszawa, 31 marca 2007
Studio im. Agnieszki Osieckiej

"Leonard Cohen przedstawia Anjani"


fot. Anna Pfeiffer


fot. Wojciech Dorosz
/Trójka


fot. Wojciech Dorosz
/Trójka


fot. Dariusz Kawka 
Przed koncertem Anjani i Leonard udzielili wywiadu
Piotrowi Kaczkowskiemu z "Trójki"-
posłuchaj


Program koncertu

Przywitanie gości i radiosłuchaczy: Marek Niedźwiecki
Na scenę wchodzi witany owacyjnie (publiczność wstała) Leonard Cohen

 

                                                      fot. Kevin Roody 

  Thank you so much, friends... Please, sit down, thank you so much. Thank you, Marek, thank you very much. Thank you for coming tonight. Thank you, the listeners of Trójka. It's a great privilege and a great honour for us to be here. We were here 22 years ago. There were brave men in prison. There were people under house arrest. There was the Heavy Hand over the society and over the culture. And here today, 22 years later, they're calling this the "New Paris". Warsaw is the new Paris.  Well,  maybe Warsaw doesn't want to be the new Paris? In any case, we don't live in Warsaw, we don't live in  Paris  although  those  geographies may define our actual location; we live in other places that are more intimate and more real and more authentic than  whatever the official culture defines us as. I was reading in Milosz's book today... just one beautiful  paragraph... He says:

"Man has been given to understand
that he lives only by the grace of those in power.
Let him therefore busy himself sipping coffee, catching butterflies.
And whoever cares for the republic will have his right hand cut off.
There is so much death and that is why affection for pigtails,
bright-coloured skirts in the wind, for paper boats no more durable than we are."

And then the poem just drifts off. And it's in that drifting off that these songs that we have tonight are written. Just... The songs not of great love, not of... songs that address the great bewildering challenges of today whether they're global warming of the clash of civilizations or the resolution of all the horrendous conflicts that beset us. These are songs that Anjani and I wrote about the little places, about the little loves, about the little corners. Some distinguished musicians have come with us from Canada. And I'd like to introduce them to you. These are master musicians - soloists and composers in their own right. On keyboard, Lou Pomanti. On guitar, Rob Piltch. On bass, Scott Alexander. These songs are honoured by the company of these musicians. Now, one day... I know Anjani very well - some of you may know - we've been singing and working and living together for many years, but one day very recently I woke up and I heard her singing in a completely different voice. It was as though her voice--and I know her voice very, very well--but it was as though her voice had moved from the throat to the heart. And it was a completely different sound, a completely different timbre, a completely different dimension. And I was so happy when she began to put my words to music, so I hope that you will find favour in these songs that we're going to offer you tonight. They are new songs with a new voice, and I'd like to present to you Anjani.

AnjaniTomas: Witam was.

 

 Blue Alert (Leonard Cohen/Anjani)
The Golden Gate
(Leonard Cohen/Anjani)
Half the Perfect World
(Leonard Cohen/Anjani)
Innermost Door
(Leonard Cohen/Anjani)
No One After You
(Leonard Cohen/Anjani)


fot. Anna Pfeiffer

Never Got to Love You
(Leonard Cohen/Anjani)
z Leonardem - posłuchaj
Thanks for the Dance
(Leonard Cohen/Anjani)


fot. Dariusz Kawka

Whither Thou Goest
(Guy Singer)  z Leonardem - posłuchaj (Warszawa) -  zobacz w Joe's Pub NY
BIS: Nightingale
(Leonard Cohen/Anjani)

   Po koncercie wszyscy zostali zaproszeni na urodzinowego szampana "Trójki".
Razem z nami była Anjani Thomas, która chętnie rozmawiała i rozdawała autografy.
W krótkiej rozmowie dowiedziałem się, że Anjani zna tę stronę i dziękuje mi
za popularyzowanie twórczości jej i Leonarda Cohena.


fot. Anna Pfeiffer         Anjani z Sebastianem Kortą


Leonard Cohen składa autograf na ścianie w radiowej "Trójce"  

  "Blue Alert"
"Anjani & Leonard Cohen in Warsaw, 31 March 2007"
CD + SVCD, Polskie Radio "Trójka"  2007 

Zespół: Anjani Thomas - śpiew, pianino
Lou Pomanti -
keyboard,
Rob Pitch -
gitara
Scott Alexander
- bass
Leonard Cohen
- śpiew w 10 i 12
Teksty piosenek - Leonard Cohen
Muzyka -
 Leonard Cohen
i Anjani Thomas
Projekt okładki: Marta Liwska
Nagranie: PR "Trójka"
Miejsce nagrania:
Studio im. A. Osieckiej

SVCD video clips:   
1. Making The "Blue Alert"
2. Thanks For The Dance
3. The Mist
4. LC & Anjani in Warsaw by Marta Liwska

CD
1.   Wywiad Piotra Kaczkowskiego z Anjani
      i  Leonardem
Cohenem
2.   Przywitanie - Marek Niedźwiecki
3.   Wprowadzenie - Leonard Cohen
4.   Blue Alert
5.   The Golden Gate
6.   Half The Perfect World
7.   Innermost Door
8.   No One After You
9.   Band Credits
10. Never Got To Love You 
(Leonard i Anjani)
11. Thanks For The Dance
12. Whither Thou Goest
(Leonard i Anjani)
13.
Encore: Nightingal


Wrocław, 29 września 2008
 Hala Stulecia
d. Ludowa
godz. 19.00


fot. Michał Pawlik


fot. Marta Liwska    

  "W poniedziałek wieczorem kanadyjski bard Leonard Cohen wystąpił w Hali Stulecia przed wrocławską publicznością. I choć Polska jest zagłębiem fanów artysty, Cohen uciekał przed błyskami fleszy i łowcami autografów. Wszystkie informacje o pobycie muzyka we Wrocławiu zdobyliśmy drogą nieoficjalną - organizatorzy, zgodnie z kontraktem, nie mogli ujawniać absolutnie żadnych detali. Na wrocławskim lotnisku Cohen wylądował w niedzielę wieczorem. Stamtąd przewieziono go do pięciogwiazdkowego hotelu Sofitel w centrum miasta, gdzie spędził dwie noce. W ogóle nie pojawiał się w hallu, a posiłek przygotowany przez hotelowych kucharzy zjadł w pokoju. Podobnie sprawa wyglądała z próbą generalną przed koncertem. Aż do przyjazdu zespołu pod Halę Stulecia nikt nie wiedział. kiedy dokładnie pojawią się muzycy. Przed godz. 16 ochrona próbowała wygonić fotoreporterów i łowców autografów sprzed Hali. (...) Cohen i zespól w końcu podjechali dwoma białymi busami. Ale w taki sposób, ze ostatecznie możliwe było zrobienie zdjęcia jedynie plecom artysty. A już o zamienieniu kilku słów z Cohenem można było zapomnieć. Za to podczas koncertu mistrz pokazał klasę.


Wrocław  29 września 2008 r.  fot. Łukasz Giza    Program Trasy Koncertowej - jesień 2008      
 

  Na scenę Hali Stulecia wyszedł w czarnym garniturze i kapeluszu. Towarzyszył mu 9-osobowy zespól w takich samych strojach. Złośliwi mogliby powiedzieć, że wyglądali jak Blues Brothers. Ale złośliwym być nie wypada - bo Cohen był skupiony, poważny i skromny. Jednym zdaniem podziękował za gorącą owację, jaką zgotowano mu na przywitanie, i po prostu zaczął śpiewać.
   Zaczął od "Dance Me to the End Of Love", potem "The Future", "Ain't No Cure For Love", "Everybody Knows", "In My Secret Life". Dopiero przy trzeciej piosence powiedział, że to dla niego zaszczyt grać w tym miejscu, a przy szóstej wziął do ręki gitarę. Śpiewał z zamkniętymi oczami, bardzo skupiony, lekko się tylko kiwając w rytm muzyki. I tak samo skupiona była publiczność, chłonąca w ciszy każde słowo Cohena. Z takim nastrojem dobrze komponowała się oprawa koncertu - żadnych fajerwerków, tylko zmieniające się barwy tła. Od jednolitej czerwieni albo fioletu wyraźnie odcinały się sylwetki muzyków. Cohen nie stracił formy - fani, którzy kupili bilety (do poniedziałkowego południa sprzedano ich ok. 4 tysięcy) na pewno się nie zawiedli. Piękne piosenki, kameralna atmosfera mimo tłumów, nastrój święta. Cohen po koncercie wrócił prosto do hotelu. Wyleci z Wrocławia we wtorek przed południem.

 

"Tajemniczy Leonard Cohen" - relacja Mariusza Najwera i Ewy Wróbel zamieszczona na Wrocław_NaszeMiasto.pl  - 29.09.2008.


Wrocław 29 września 2008 r.   fot. Dominik Herman


Wrocław 29 września 2008 r.      fot. Michał Pawlik

Program koncertu:

Cz I

Dance Me To The End Of Love
The Future
Ain't No Cure For Love 
Bird On The Wire
Everybody Knows
In My Secret Life

http://www.youtube.com/watch?v=DTV6VADalzc

 
Who By Fire
Hey, That's No Way To Say Good Bye
Anthem

http://www.youtube.com/watch?v=awDEzCHw6Nc

Cz II

Tower Of Song
Suzanne
The Gypsy's Wife
The Partisan
Boogie Street
Hallelujah
Democracy
i'm Your Man

Take This Waltz

Bisy

So Long, Marianne
Heart With No Companion
First We Take Manhattan
Famous Blue Raincoat
If It Be Your Will
Closing Time
I Tried To Leave You
Whither Thou Goest

Leonardowi Cohenowi towarzyszyli:


Roscoe Beck
kierownik muzyczny, gitara basowa, śpiew


The Webb Sisters           Sharon Robinson  
                                                  
    kompozytorka i śpiew
Charley - śpiew, gitara
 
Hattie - śpiew, harfa

                                      
 Javier Mas
bandurria, organy Hammonda, gitara 12 - strunowa 

 

Dino Soldo
keyboard, saksofon, instrumenty dęte i śpiew


Rafael Gayol

bębny, perkusja


Bob Metzger
gitara, steel guitar, śpiew


Neil Larsen
 keyboard, akordeon, instrumenty dęte



Warszawa, 1 października 2008 - Torwar
godz. 19.30


fot. Beata M. Wołoszyn

  Program koncertu:

Cz I

Dance Me To The End Of Love
The Future
Ain't No Cure For Love 
Bird On The Wire
Everybody Knows
In My Secret Life
Who By Fire
Heart With No Companion
Hey, That's No WayTo Say Good Bye
Anthem

Cz II

Tower Of Song
Suzanne
The Gypsy's Wife
The Partisan
Boogie Street
Hallelujah
Democracy
i'm Your Man

Take This Waltz

Bisy

So Long, Marianne
First We Take Manhattan
Famous Blue Raincoat
If It Be Your Will
Closing Time
I Tried To Leave You
Whither Thou Goest

 


Sharon Robinson 


Charley Webb 

Jacek Cieślak, "Muzyczny cud Cohena", Rzeczpospolita z 2.10.2008 - przeczytaj
- wzruszająca relacja z koncertu w Warszawie w dniu 1 października 2008 roku

  

Adam Ciesielski, "Magnetyczny głos legendy", Życie Warszawy z 2.10.2008 - przeczytaj
- wrażenia z koncertu Leonarda Cohena w Warszawie w dniu 1 października 2008 roku

  

Łukasz Kamiński, "Kameralna magia mistrza", Gazeta Wyborcza Stołeczna z 2.10.2008 - przeczytaj
- koncert w Warszawie w dniu 1 października 2008 roku


Katowice, 4 października 2010 - Spodek
godz. 19.00

    
fot. Beata M. Wołoszyn


fot. Bartłomiej Barczyk

Cz. I

Dance Me To The End Of Love
The Future
Ain't No Cure For Love
Bird On The Wire
Everybody Knows
Who By Fire
The Darkness
Born In Chains
Chelsea Hotel #2
Waiting For The Miracle
Anthem

Cz. II

Tower Of Song
Suzanne
Avalanche
Sisters Of Mercy
The Gypsy's Wife
Feels So Good
The Partisan
Hallelujah
I'm Your Man
Take This Waltz

Bisy

So Long, Marianne
First We Take Manhattan
Famous Blue Raincoat
If It Be Your Will
Closing Time
I Tried to Leave You
Hey, That's No Way To Say Goodbye

  "Owacje na stojąco, siedem bisów i wiele ciepłych słów pod adresem publiczności - tak zakończył się poniedziałkowy koncert legendarnego kanadyjskiego pieśniarza i poety Leonarda Cohena w Spodku w Katowicach. Zabrzmiały wszystkie jego najsłynniejsze utwory.

Już witając Cohena katowicka publiczność zerwała się z krzeseł. Koncert rozpoczął się kilka minut po godz. 19. utworem "Dance Me To The End Of Love". Pieśniarz i jego zespół występowali na tle prostej scenografii, stylizowanej na klubową. Kameralny charakter miał też sam koncert, choć odbywał się w wypełnionej szczelnie widzami hali Spodka. "Damy wam wszystko, co mamy" - zapewnił już na początku koncertu, dziękując za ciepłe przyjęcie. Zabrzmiały m.in. "Ain't No Cure For Love"' "Bird On The Wire", "Everybody Knows", "Waiting For The Miracle", "Suzanne", "Hallelujah", czy "I'm Your Man". Zgodnie z oczekiwaniami fanów, zabrzmiał też "Chelsea Hotel", dedykowany Janis Joplin, z którą Cohen był związany. Dokładnie w poniedziałek przypada 40. rocznica śmierci słynnej piosenkarki. Część tego utworu Cohen również wykonał klęcząc. "To przywilej grać dla was" - powiedział do widzów, podkreślając, że dobrze być razem, kiedy w wielu regionach świata panuje chaos i cierpienie.
  Uznanie publiczności zyskał cały zespół - artyści grający solówki na swoich instrumentach byli nagradzani gorącymi brawami, podobnie jak piękne jasnowłose chórzystki, które podczas jednego z utworów dały nawet akrobatyczny popis, robiąc jednocześnie tzw. gwiazdę. Tańcząc i podskakując schodził też ze sceny sam mistrz. 76-letni Cohen aż trzykrotnie dał się namówić na bisy, wykonując po kilka piosenek, wśród nich "So long, Marianne", "First We Take Manhattan", czy "Closing Time", podczas której wziął czerwoną różę od jednego z fanów pod sceną. "Nie wiem, jak długo dam radę to robić, ale jesteśmy wam wdzięczni" - żartował muzyk podczas bisów. "Jedźcie bezpiecznie do domu. Pogoda się zmienia, nie przeziębcie się" - mówił. Na koniec podziękował za "wspaniałą gościnę". "Do zobaczenia gdzieś na trasie, wszystkiego dobrego" - pożegnał się.
   Poniedziałkowy koncert w Katowicach pierwotnie miał się odbyć w marcu, ale ten i kilkanaście innych występów przełożono na jesień z powodu kontuzji kręgosłupa, jakiej Cohen doznał podczas treningu. Pod koniec sierpnia okazało się, że możliwy jest też drugi koncert w Polsce. Dzięki temu za kilka dni - 10 października - bard wystąpi na warszawskim Torwarze." (PAP)


fot. Bartłomiej Barczyk


fot. Bartłomiej Barczyk


fot. Arkadiusz Ławrywianiec

Robert Dłucik - koncert w Katowicach  - przeczytaj koniecznie

http://www.onet.tv/(Leonard_Cohen)(Wywiad),1,tag.html#m=7665239,c=6

Warszawa, 10 października 2010 - Torwar
godz. 19.00


Spotkanie z Lechem Wałęsą przed koncertem


fot. Jacek Turczyk

Cz. I

Dance Me To The End Of Love
The Future
Bird On The Wire
Everybody Knows
Who By Fire
Hey, That's No Way To Say Goodbye
The Darkness
Born In Chains
Chelsea Hotel #2
Waiting For The Miracle
The Flood (poem) 
Anthem

Cz. II

Tower Of Song
Suzanne
Avalanche
Sisters Of Mercy
The Gypsy's Wife
Feels So Good
The Partisan
Hallelujah
I'm Your Man
Take This Waltz

Bisy

So Long, Marianne
First We Take Manhattan
Famous Blue Raincoat
If It Be Your Will
Closing Time
Never Got To Love You
(recitation)
I Tried To Leave You
Ain't No Cure For Love


fot. Robert Gardziński


fot. Jacek Turczyk

http://www.zw.com.pl/artykul/4,522731.html

Łódź, 19 lipca 2013
 Atlas Arena




18 lipca 2013                                                                 Lotnisko w Łodzi


18 lipca 2013 - powitanie w Łodzi


Powitanie w Andel's Hotel


19 lipca 2013 w Łodzi                                                                                              fot. Mariola Polak


19 lipca 2013                                         fot. Małgorzata Kujawka

Cz 1

Dance Me To The End Of Love
The Future
Bird On A Wire
Everybody Knows
Who By Fire
Darkness
Amen
Come Healing
Lover, Lover, Lover

Cz 2

Tower of Song
(tribute to Maciek Zembaty)
Suzanne

Sisters Of Mercy
Hey, That's No Way To Say Goodbye
The Partisan
Alexandra Leaving
(solo - Sharon Robinson)
I'm Your Man
Hallelujah
Take This Waltz

Bis 1

So Long, Marianne
Going Home

First We Take Manhattan

Bis 2

Famous Blue Raincoat
If It Be Your Will -
(The Webb Sisters)
Closing Time

Bis 3

I Tried To Leave You
Save The Last Dance For Me


19 lipca 2013                                       fot. Małgorzata Kujawka